„— Tak, masz rację, Janku — ojciec był chyba nieco zdziwiony tak rzeczowym postawieniem sprawy. — Włuśnie tutaj, w cien ^ kiej końcówce dużej lampy kineskopowej telewizora, jest coś takiego. Znajduje siętam włókno żarzenia, typowe dla wszystkich lamp radiowych. Z katody kineskopu jest, pod wpływem wysokie
go napięcia, wysyłany w kierunku ekranu strumień elektronów. Ale to nie jest cały obraz, tak jak w kinie, tylko jeden punkt tego obrazu...
— Jak to jeden punkt — zapytał Janek. — Ja to nic bardzo rozumiem... — powiedział z żalem.
— Ja rozumiem, ale też nie bardzo... — Władek najwyraźniej nie lubił przyznawać się, że coś jest dla niego niejasne. — Może nam to, tato, narysujesz...
— Nie, tutaj rysunek niewiele pomoże... — powiedział ojciec zastanawiając się nad czymś — ale... Tak, to jest dobra myśl pokażę wara model czynnego kineskopu!
— Tej dużej lampy z ekranem — zawoła! Władek. — Niemożliwe!
— Chyba jednak możliwe — uśmiechnął się ojciec. — Daj, Władku, swoją latarkę i wyłącz po drodze światło. A my usiądziemy sobie wygodnie na kanapie i... i zrobimy wycieczkę do wnętrza kineskopu.
— Ojej... — Janek ze zdumienia nie potrafił nawet słowa wymówić.
Władek podał latarkę i zgasił światło. Pokój rozjaśniało jedynie światło pobliskiej lampy ulicznej. Ojciec usiadł na środku kanapy, a chłopcy usadowili się po obu jego stronach.“(2)


Gry |PRZEPROWADZKI WARSZAWA |phone card